Sytuacja polskich banków jest taka jaka jest, czyli nie najlepsza, czyli podobna do sytuacji banków niemal na całym świecie. Kryzys sprawił, że systemy bankowe w większości krajów legły w gruzach. W pewnej chwili banki nie mogły nawet sprawować funkcji do jakich zostały powołane. W Wielu przypadkach potrzebna była natychmiastowa interwencja rządowa, aby banki, mówiąc kolokwialnie, nie padły. W takiej sytuacji o kredytach na pewien czas klienci mogli zapomnieć. Na szczęście, aż tak źle w Polsce nie było. Banki nasze nie uwikłane w jakieś mega inwestycje zagraniczne zupełnie nieźle sobie poradziły. Pomimo to o nawet w polskich bankach o kredyty w najgorszym okresie  kryzysowym było już o wiele trudniej niż jeszcze 2-3 lata temu. Nic więc dziwnego, że ich ofertę kredytowa podebrały wszelkiej maści instytucje kredytowe, które mamiły klientów lepszymi ponoć warunkami, niż kredyty oferowane przez banki. Wiele osób dało się na ten chwyt  reklamowo-marketingowy nabrać i teraz nie mogą wygrzebać się z pułapki kredytowej jaką zastawiły na nich firmy kredytowe i tak zwane parabanki. I jedne i drugie jak tylko mogły starały się przyciągnąć do siebie jak najwięcej klientów. A jak się ich przyciąga? Oczywiście najlepiej jak najniższym oprocentowaniem. Tylko, ze w przypadku tych firm była to właśnie pułapka kredytowa, w którą wpadło wielu klientów tych firm. Eksperci finansowi twierdzą, że koszt kredytu zaciągnięty w takich firmach, czyli rzeczywiste oprocentowanie tak zwanych szybkich pożyczek, sięga nawet 100 procent w skali roku, a największym kosztem takiego kredyty nie jest oprocentowanie lecz dodatkowe opłaty. Najczęściej klienci biorący kredyty w takich firmach nie czytają dokładnie umów / nie czytają również umów bankowych/ i podpisują je w ciemno. A później płacą.
„Kryzys spowodował, że o kredyty w bankach coraz trudniej, że coraz więcej osób ma problemy z uzyskaniem kredytu, dlatego zwiększyło się zapotrzebowanie na tak zwane szybkie pożyczki. Najdroższym sposobem na ich zdobycie jest skorzystanie z usług firm kredytowych. Bardzo często łudzą one klientów Niskiem oprocentowaniem nominalnym, ukrywając rzeczywisty koszt kredytu” – czytamy w onet.pl biznes.
- Wszystko to prawda, bowiem sam miałem przejścia z taka firmą.  Potrzebny był mi szybki kredyt, a nie miałem czasu, aby starać się o taki w banku. Tym bardziej, że banki znacznie wydłużyły procedury oraz zaostrzyły warunki kredytowania. Dlatego, nie mając dostatecznej wiedzy na jakich zasadach funkcjonują poza bankowe firmy kredytowe, postanowiłem przyśpieszyć sobie kredyt w jednej z takich firm. No i przyśpieszyłem tak, że miałem zapłacić dwa razy więcej niż wynosiła kwota kredytu. Dlatego wziąłem jak tylko mogłem najszybciej kredyt w banku i spłaciłem tę firmę – opowiedział swoją historię jeden z niefortunnych kredytobiorców.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.